<author_1=Zofia Bystrzycka>
<author_2=> 
<language=pl> 
<style=press>
<year="1952">
<month="6">
<date=1952-06-29>
<period=w>
<status=1_obieg>
<support=paper>
Do Wojewdzkiej Rady Narodowej wchodzi niewiasta z Warszawy. Nosi kapelusz w ksztacie niewielkiej armatki, skierowanej luf ku rozmwcy, kurtk z fokowych krlikw, sweter kimono, pochodzenia ciuch, tu i wdzie rozwieszone bransoletki. Na szyi ma apaszk z niepokojcym wzorem. lad maestwa, czyli obrczk lubn zdejmuje ju w Warszawie na dworcu, zaraz po poegnaniu si z mem.
 Ona: Przyjechaam z Warszawy na spdzielni. Prasa i literatura powinna y yciem terenu, pan pewnie sysza o tym. Ogromnie si ciesz. Jest pan pierwszym referentem rolnym w moim yciu.  Referent: Jak spdzielni chciaaby pani zobaczy?  Ona: Oczywicie, e nie spdzielni spoywcw. (Zanosi si od miechu z tego dowcipu)  Referent: Czy pani pisze satyry?  Ona: Nie, bo co?  Referent: Bo ma pani takie jakie dziwne poczucie humoru, co chce pani zobaczy w spdzielni?  Ona: O, to doprawdy obojtne. Co w spdzielni I, II lub III typu. Oj, ale ja panu pewnie gow zawracam, oj, oj! (Przechyla gow i mieje si perlicie)  Referent: (Cofa ci za biurko) Za p godziny odchodzi pocig do rody. Tam pjdzie pani do K. P.  Ona: Dobrze, pjd do tej Kolei Pastwowej.  Referent: K. P. to nie Kolej Pastwowa, tylko Komitet Powiatowy. Tam pani przerzuc dalej.  Ona: Co robi, niech mnie rzucaj, kiedy ju jestem w terenie. Zaraz pozna msk inwencj. Pewnie si jeszcze zobaczymy, Jak bd wraca, prawda?  Referent: Pewnie, tak ju mam posad.  Ona: No to lec.
 Ona: (Przed wejciem do Komitetu Powiatowego zdejmuje kapelusz). To dla ludu. eby nie drani.  Sekretarz: Towarzyszka z wojewdztwa?  Ona: Ja? Te co. Z Warszawy przyjechaam. Chc zwiedzi spdzielni produkcyjn.
</support> 
</status> 
</period> 
</date> 
</month> 
</year> 
</style> 
</language> 
</author_2> 
</author_1> 
</title_article> 
</title_newspaper>